Biblioteka
Dziś żegnamy astronomiczne lato, jutro rozgości się jesień, którą można rozpoznać po wielu rzeczach: po chłodniejszym powietrzu o poranku, po liściach, które coraz częściej szeleszczą pod stopami, po wcześniejszych zachodach słońca. Ale można ją również rozpoznać… po filmach.
Bo kino lubi jesień, a można powiedzieć, że i jesień lubi kino, w którym jest kolorem, światłem, nastrojem. Jest metaforą dojrzewania, zmian, rozstań, nowych początków, ale też chwilą, w której bohaterowie zaczynają patrzeć na swoje życie trochę inaczej. I właśnie dzisiaj zapraszam Państwa na filmową podróż śladami jesieni.
Dwa filmy i dwie zupełnie różne odsłony tej pory roku. W „Stowarzyszeniu umarłych poetów” jesień jest początkiem dorastania i poszukiwania własnego głosu. W „Kiedy Harry poznał Sally” jest czasem dojrzewania do miłości i do decyzji, które naprawdę mają znaczenie.
A skoro astronomiczna jesień właśnie nadchodzi, może warto znaleźć swój własny film. Taki, do którego chce się wracać. Taki, który pachnie mokrymi liśćmi, drewnem, kawą, aromatyczną herbatą, albo pieczonymi jabłkami.